Kiedyś pijałem lurę w stylu „parzocha classic” i było mi wszystko jedno. Pijałem nawet kawy, które miały w nazwie „family”. Później kazali mi parzyć kawę na kombajnie kolbowym, a mój kawowy światopogląd runął…

 

A ja odrodziłem się w nim na nowo I od tej pory parzenie kawy nie było już takie samo. Ale to oczywiście zmiana pozytywna. Teraz testowanie kawy to przyjemność, z której korzystam kiedy się da! I Wy też możecie to czynić.

Niby zwykła sobota w Kawce…

Idąc do Kawki na warsztat pod tytułem „Sensoryka – warsztaty baristyczne” nie spodziewałem się, że petarda, która tam wybuchnie, będzie także moim udziałem. Przyjechałem na miejsce z Piotrem, usiadłem spokojnie w retro fotelu i zamówiłem americano z czekoladowym ciastkiem vege (akurat nie było ciastek innych niż vege, więc się uspokójcie). Okazało się, że jest jeszcze trochę czasu, bo pociągi mają swój świat, w którym obowiązuje inny system odmierzania czasu. Ja to akurat rozumiem, bo sam pochodzę z innej planety.

Mijały minuty, przyszła Ala – której wtedy nie znałem. Zaczęła się delikatna krzątanina i przygotowania do warsztatu. Podziwiałem jakiś stary, chyba sowiecki aparat. Zawołali nas na warsztat. I zaczynamy testowanie kawy!

Cupping to zajęcie dla astronautów kawy

Cupping, to najprościej mówiąc – testowanie kawy. Badanie jej właściwości takich jak słodycz, nuty smakowe, aromat czy body (cielistość – klarowne, mętne i tak dalej). Pozwala także sprawdzić, czy kawa została poprawnie zaparzona. Nawet kilka sekund zbyt długiego parzenia wpływa na smak kawy! Wtedy mówimy, że jest „przeparzona”.

Do cuppingu najchętniej stosuje się kawy „speciality”. Czyli kawy z najwyższej półki. Dopiero co z krzaka zerwane… No dobra trochę za bardzo odleciałem. Ziarno kawy to po prostu pestki kawowca. Kawy „speciality” pochodzą prosto od farmera i są suszone według najwyższych standardów. To samo tyczy się procesu wypalania, mielenia i parzenia… Nic dziwnego, że przeciętny człowiek nie zna się na kawie, skoro pas kawowy obejmuje tysiące farm, z czego każda z farm cechuje się specyficznymi warunkami i zasobnością gleby co wpływa na smak kawy. Tak przy okazji. Jeśli chcecie się dowiedzieć, co wpływa na smak kawy, to już mówię: WSZYSTKO. O tym napiszę innym razem.

Miligramy, sekundy i stopnie Celsjusza i hipsterska profanacja

W testowaniu kawy chodzi o to, żeby przestrzegać najwyższych standardów. My przy parzeniu kawy mieliśmy przyjemność korzystać z aeropressa (Ameryka) i kality (Japonia). To takie metody alternatywne parzenia kawy. Tutaj wszystko się liczy. Poziom zmielenia ziarna. Za grube? Źle. Za drobne? Źle.
Gramatura. 18,5 grama? Co to, to nie koleżko… 18,00 grama? Dobrze, bo po zmieleniu będzie 17,00 gram…
Temperatura wody. 93 stopnie? Źle… 92 stopnie? Parz, bo wystygnie!
Długość czasu parzenia. Musisz przelewać wodę przez określony ściśle czas. Ze stoperem na ręku – DOSŁOWNIE.

Jeśli nie zachowasz tych standardów, to możesz wypić napar, którego smak pomylisz z oponą samochodową lub popełnisz hipsterską profanację i po prostu nie zastosujesz się do standardów wśród najwyższych standardów. Standardów…

Dopiero kiedy wszystkie te standardy zostaną zachowane, możesz przejść do… Siorbania…

 

Siorbanie, siorbanie, siorbanie

Tak. Jeśli chcecie dobrze sprawdzić smak kawy i rozpoznać nuty smakowe to:

Nie jedzcie wcześniej nic pikantnego albo bardzo słodkiego.
Napijcie się wody, żeby zneutralizować smak na języku.
Siorbnijcie, żeby pobudzić kubki smakowe.
Są różne techniki siorbania czy półsiorbania. Według mojej najświeższej wiedzy to najlepiej jest wziąć niewielką ilość kawy i intensywnie siorbać. To pobudza kubki smakowe i je lekko szokuje. Następnie trzeba się wyciszyć, posłuchać trochę siebie… Żeby skupić się na tym, co właśnie zadziało się w naszym języku. Dlatego tak lubię kawę, bo świetnie współgra z moim zamiłowaniem do podróżowania do świata wewnętrznego.

To są oczywiście podstawy, jeśli chodzi o testowanie kawy. Najwięksi jedi w tej dziedzinie są naprawdę cierpliwi, uparci i wymagający. Potrafią rozpoznać niemal najbardziej wymagające ziarna zaraz po zgaszeniu papierosa…

 

Suszona śliwka, kwiatki, nuty oponowe i gorzka czekolada

Kawa może mieć przeróżne nuty smakowe. To Wasze kubki smakowe, pobudzane w odpowiedniej konfiguracji przypominają sobie smaki charakterystyczne dla różnych owoców czy produktów.

Podczas warsztatów cuppingowych miała miejsce zabawna sytuacja. Piotr przetestował kilka kaw, po czym spróbował chyba Peru i uznał, że znajdują się tam nuty „oponowe” miał tu na myśli posmak opon samochodowych. Nie wnikam w to, co kto je na śniadanie, ale to zaskakujące porównanie, zgodzicie się ze mną?

Ja miałem przyjemność wyczuć pigwę, suszone owoce, herbatę czy śliwkę. Przyznam, że przy pierwszym podejściu moje notatki były pełne znaków zapytania.

Oczywiście w standardowych kawach ze sklepu próżno szukać jakichkolwiek nut smakowych oprócz wspomnianych „oponowych” lub smaku zgaszonego peta. Przykro mi to stwierdzać, ale próżne Wasze wysiłki, jeśli chodzi o kawy „family”. Jeśli chcecie spróbować czegoś, co zmieni Wasz stosunek do kawy, to nieśmiało namawiam do spróbowania kaw z mojego sklepiku:

Zobaczcie co to za kawa klikając tutaj

Podziękowanie za sekundy, minuty, godziny

Chociaż nie mówię tego osobiście to wiem, że czytałeś i odczuwam autentyczną wdzięczność za okazane zainteresowanie. Mam nadzieję, że odnalazłeś w tym tekście jakąś wartość. Może coś zmienił w Twoim postrzeganiu, może czegoś się nauczyłeś lub po prostu bawiłeś się dobrze. Te teksty powstają wiele dni, jeśli to doceniasz, to największym wsparciem dla mojej pracy będzie udostępnienie na facebooku, twitterze, linkedinie lub innych portalach społecznościowych…

Zobacz także: